W marketingu nie chodzi o to, żeby „być widoczną”, tylko żeby wiedzieć, po co się pokazujesz.
O pieniądzach wydawanych na reklamy, frustracji przedsiębiorczyń, które „robią wszystko dobrze”, a mimo to nie widzą efektów, oraz o tym, dlaczego analityka jest dziś ważniejsza niż kreatywność – opowiada Karolina Margasińska.

#TheWomanPower: W marketingu bardzo często słyszymy jedno zdanie: „to zależy”. W Twoich odpowiedziach ono wraca, ale nie brzmi jak wymówka. Raczej jak ostrzeżenie. Przed czym?
Karolina Margasińska:
Przed myśleniem życzeniowym. Przed wiarą, że reklama sama w sobie coś „załatwi”. Bardzo wiele osób przychodzi do nas z założeniem, że skoro płacą agencji, to nie muszą już niczego rozumieć ani kontrolować. I to jest moment, w którym zaczynają się problemy. Marketing nie działa w próżni. Jeśli nie wiesz, jaki masz cel, budżet i co dokładnie sprawdzasz, to nawet najlepsza kampania nie da Ci poczucia bezpieczeństwa.
#TWP: Wiele kobiet prowadzących biznesy mówi wprost: „nie znam się na reklamach, to dla mnie czarna magia”. Czy da się sensownie ocenić działania agencji, nie będąc specjalistką?
Karolina:
Da się, tylko trzeba przestać udawać, że nie masz prawa pytać. Nie musisz znać technikaliów, ale musisz rozumieć logikę. Jeżeli ktoś nie zapytał Cię o budżet, o cel kampanii, o zasięg działań, o analitykę – to już jest sygnał ostrzegawczy. Reklamy w Meta czy Google to nie jest czarodziejska różdżka. To system aukcyjny, który działa według bardzo konkretnych zasad. A skoro inwestujesz pieniądze, to masz prawo wiedzieć, co się z nimi dzieje.
#TWP: Często pojawia się frustracja: reklamy są, budżet się wydaje, a sprzedaży brak. Co zazwyczaj jest pierwszym problemem?
Karolina:
Brak spojrzenia całościowego. Ludzie bardzo często patrzą wyłącznie na sprzedaż końcową, nie analizując drogi klienta. A ta droga dziś rzadko jest krótka. Ktoś widzi wideo, później wraca, potem znika, potem klika w coś innego. Jeśli nie masz dobrze ustawionej analityki, to tak naprawdę nie wiesz, gdzie tracisz klienta. I wtedy pojawia się poczucie, że „reklamy nie działają”, choć w rzeczywistości działają – tylko nie tam, gdzie się ich spodziewasz.
#TWP: W Twoich wypowiedziach bardzo mocno wybrzmiewa temat analityki. Dlaczego aż tak?
Karolina:
Bo bez niej działasz po omacku. Pixel, Google Analytics – to są darmowe narzędzia, które pokazują realne zachowania użytkowników.
Nie opinie, nie domysły, tylko fakty. Gdzie ktoś kliknął, gdzie wyszedł, co dodał do koszyka, a czego nie. Bez tego możesz jedynie zgadywać. A zgadywanie w marketingu jest bardzo drogą zabawą.
#TWP: Dużo mówisz o wideo. Nie jako „trendzie”, tylko jako narzędziu. Dlaczego wideo jest dziś aż tak istotne?
Karolina:
Bo algorytmy je rozumieją. Dosłownie. Meta analizuje wideo klatka po klatce i na tej podstawie dobiera odbiorców. Wideo pozwala budować zainteresowanie, a dopiero potem sprzedaż. To jest ogromna różnica. Zdjęcie rzadko budzi emocje. Wideo – bardzo często. A emocje sprzedają szybciej niż racjonalne argumenty.
#TWP: A co z obawą przed nagrywaniem? Wiele kobiet mówi: „nie chcę być gadającą głową”.
Karolina:
I nie musisz. Autentyczność nie oznacza mówienia do kamery. Możesz pokazywać proces, ręce przy pracy, ekran komputera, kulisy. Ludzie uwielbiają backstage. Chcą zobaczyć, jak coś powstaje. To buduje zaufanie dużo skuteczniej niż perfekcyjnie wyreżyserowane wystąpienia.
#TWP:Często poruszasz też temat małych budżetów. Czy przy niewielkich kwotach reklama w ogóle ma sens?
Karolina:
To znowu zależy – ale od strategii, nie od samej kwoty. Mały budżet bez planu to pieniądze wyrzucone w błoto. Mały budżet z dobrze ustawionym lejkiem, z kampanią na rozpoznawalność, z przemyślanym wideo – może zrobić świetną robotę. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś chce od razu sprzedawać, nie budując żadnego ruchu „z góry”.
#TWP: Na koniec zapytam o coś, co często nie daje się zmierzyć. Widoczność, obecność, skojarzenia. Jaką mają wartość?
Karolina:
Ogromną. Ludzie bardzo często Cię oglądają, ale nie lajkują, nie komentują, nie obserwują. A potem przychodzą i mówią: „znam Cię, widziałam Cię, wiem czym się zajmujesz”. Marketing to nie tylko liczby. To pamięć. I jeżeli w momencie, gdy ktoś potrzebuje Twojej usługi, jesteś tą osobą, która pojawia mu się w głowie – to znaczy, że Twoja komunikacja działała, nawet jeśli statystyki tego nie pokazują wprost.



